Współdziałanie w natarciu
 
 
22 lutego br. czołgi 10 Brygady Kawalerii Pancernej (10BKPanc) przełamały obronę przeciwnika prowadząc natarcie ze strzelaniem amunicją bojową w ramach ćwiczenia „KARAKAL 12.” O poczuciu niesamowitej mocy i potężnych emocjach mówili obserwatorzy nacierającego pododdziału Leopardów.
 
Poranna mgła na pasie taktycznym początkowo zakryła zbliżające się do rubieży obrony batalionu zmechanizowanego czołgi Leopard 2A4. „Zmechole” z 10 batalionu zmechanizowanego Dragonów od kilku godzin skutecznie prowadzili całonocną obronę z użyciem amunicji bojowej aż do zatrzymania przeciwnika. Jednak przeciwnik podciągnął świeże siły i wzmocnił obronę.  Rano załogi Leopardów przeszły przez ugrupowanie okopanych Bojowych Wozów Piechoty BWP-1 i natychmiast otworzyły ogień.  Huk silników zmieszał się z odgłosami wystrzałów armatnich. - Nie wiem czy broniąc się po drugiej stronie, jako przeciwnik naszych ułanów wytrzymałbym psychicznie widok tak nacierającej masy czołgów. Ogromna siła, poparta celnym ogniem. Tego się nie da zatrzymać! – komentowali żołnierze pododdziałów wspierających pancerniaków.
Jednak zanim czołgi rozpoczęły natarcie o wsparcie ogniowe poprosił artylerzystów dowódca Batalionowej Grupy Zadaniowej podpułkownik Jarosław Górowski. Celne salwy 122 mmsamobieżnych haubic 2S1 "Goździk" z dywizjonu artylerii samobieżnej były ogniowym przygotowaniem kontrataku jakże cennym wsparciem dla nacierających czołgów.- Ponad 200 artylerzystów 10BKPanc od początku działań bojowych wspiera walczące pododdziały. Baterie z mojego dywizjonu praktycznie w dzień i w nocy prowadzą ogień artyleryjski zgodnie z otrzymanym zadaniem. Wczoraj prowadziliśmy nocny ogień wspierający broniących się żołnierzy batalionu zmechanizowanego. Dziś działaliśmy z ogniem planowym oraz jako wsparcie bezpośrednie na żądanie z pola walki. Goździki wsparły natarcie strzelając z zakrytych stanowisk ogniowych na około 6,5 kilometra – relacjonuje podpułkownik Janusz Tucki, dowódca dywizjonu artylerii samobieżnej 10BKPanc. Walczącym pancerniakom pomogli również żołnierze dywizjonu przeciwlotniczego. Natychmiast po pojawieniu się nad lasem śmigłowców przeciwnika bateria przeciwlotnicza wyposażona w przeciwlotnicze samobieżne zestawy artyleryjsko-rakietowe ZSU-23-4 MP „Biała” ostrzelała śmigłowce.
- Współczesne pole walki wymusza od dowódców szerszego zrozumienia pojęcia współdziałania. Dla wykonania wspólnego zadania wymagana jest ścisła współpraca wszelkich rodzajów wojsk. Jednocześnie musimy się nauczyć skutecznie wykorzystywać ogromny potencjał, jaki posiadają pododdziały wspierające. Natarcie pokazało również sprawne wykorzystanie artylerii i środków przeciwlotniczych przez dowodzącego dowódcę batalionu czołgów. Dzisiejszy sukces ułani zawdzięczają także dobremu współdziałaniu z innymi rodzajami wojsk – powiedział generał brygady Cezary Podlasiński, dowódca 10BKPanc.
Jednak zanim załogi czołgów ostatecznie wykonały zadanie, Leopardy kontratakując niszczą kolejne punkty oporu. Przełamanie obrony nastąpiło dopiero po silnym i precyzyjnym ogniu armatnim nacierających czołgów do wielu ukrytych na przedpolu środków pancernych przeciwnika. Odpowiednio prowadzone kierowanie ogniem skutecznie niszczyło groźne dla czołgów cele. Serie karabinów maszynowych unieszkodliwiały kolejne grupy piechoty. Załogi czołgów działając w parach wzajemnie ubezpieczały się likwidując następne punkty oporu przeciwnika. Ostatecznie przeciwnik został obezwładniony. Pancerniacy z 24 batalionu ułanów zajęli nakazaną rubież i skutecznie odparli przygotowany kontratak. Batalion Leopardów wzmocniony wieloma pododdziałami wsparcia i zabezpieczenia działań rozpoczął następne przemieszczenie zmieniając miejsce działań bojowych na świętoszowskim poligonie. Przed żołnierzami 10 Brygady Kawalerii Pancernej kolejna intensywna doba działań w ramach ćwiczenia „KARAKAL 12”.
 
Tekst i zdjęcia: kpt. Dariusz Kudlewski